15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

113. Mezze.

1 Comment

Podobno istnieje na świecie ktoś kto poszedł do Mezze i nie nawpieprzał się jak świnia. Ale ja w bajki nie wierzę, więc zanim Wasza noga tam postanie postarajcie się poczuć konkretny głód, bo na pewno wyjdziecie z potężnymi wyrzutami sumienia.

#OTOCZENIE: Lokal usytuowany przy jednej z głównych ulic Warszawy- Puławskiej, dobrze widoczny, ciężko przegapić oczojebny neonowy szyld. Bardzo łatwy dojazd z każdego miejsca w mieście.

#WNĘTRZE: Nie ma co tu kryć, lokal to zwykła buda z dobrym położeniem, wyglądająca jak duży kontener. Widać, że właściciele starają się zrekompensować średni zewnętrzny wygląd lokalu przytulnym wnętrzem i udaje im się. Jednak nie w wystroju wnętrza tkwi sekret tej knajpki.

#OBSŁUGA: Miła, kulturalna i uśmiechnięta. W większości bardzo młodzi ludzie, którzy mają mega zapieprz. W dniu dzisiejszym oczekiwanie na jedzenie wynosiło pół godziny, a przecież to właściwie fast food.

#JEDZENIE: Na ten moment mojego życia z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie jadłam lepszego falafelka, idealnie chrupiący za zewnątrz, aromatyczny i wilgotny wewnątrz. A do tego idealnie aksamitny hummus doprawiony oliwą i pietruszką. Żarcie jest skurwysyńsko pyszne i niedrogie, więc można spokojnie wybrać się w większym gronie. Do jedzenia duży wybór napojów, świeżo wyciskane soki, lemoniady i zajebiste, zdrowe desery. Codziennie nowy zestaw lunch’owy.

#CENY: Za konkretny zestaw lunch’owy zapłacicie 22 zł, jeszcze nigdy nie udało mi się zjeść całego, więc cena rozsądna i niewygórowana jak za danie tych gabarytów.

Zdecydowanie polecam Mezze, zwłaszcza miłośnikom pysznej izraelskiej kuchni. Mięsożerca, weganin, wegetarianin- każdy znajdzie tu coś dla siebie.

MEZZE

ul. Różana 1, Warszawa

mobile: 609 570 292

Previous Post
112. Ostatnie podrygi lata- stylóweczka.
Next Post
114. RIMMEL- 331 sage green
  • Uwielbiam!
    Z 1,5 roku teu pracowałam w tej okolicy i przy każdej sesji żarliśmy tam lunch – falafele są zajebiste. Pan Właściciel także, a kiedy po jakimś czasie powiedział mi ‚dzień dobry’ w sklepie jakimś i przywitał się – kupił mnie razy pięć!