15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

135. Życie w cierpieniu, czyli pęknięty wyświetlacz.

4 komentarze

Jest w życiu kilka pewnych rzeczy, jak np. to, że oczywiście, jeśli ma się ochotę można rzucić sobie smartfonem.

Można sobie rzucić w przypływie złości, a można też zupełnie niechcący. Można tez rzucić z ciekawości albo jak kolor telefonu nam nie pasuje.

Efekt zazwyczaj jest tak, że szkiełko wyświetlacza LCD tłucze się w drobny mak. Mój smartfon spadł ze schodów, ale nigdy wcześniej nie wspominał, że jest kaskaderem. Wciąż boli mnie serce, ale już się z tym troszkę pogodziłam. Co należy zrobić jeśli Twój smartfon również ma takie skłonności?

Po pierwsze: nie bój się soczyście przekląć, albo przeklinać. Można przez dłuższy czas, ja właśnie skorzystałam z tej drugiej opcji. Trzeba przekląć siebie (np. jebany tłumoku), telefon (np. pierdolone gówno) i świat (np. jebane życie, pragnę śmierci, świat to kurwa). Tylko uważaj, bo sypiące się z wyświetlacza szkiełka ranią palce, mówię z autopsji- i boli to w chuj. Kiedy się skaleczysz koniecznie przeklnij głośno, ale nie wkładaj do buzi palca z kropelką krwi, kiedy tkwi w nim szkło- pamiętaj.

Po drugie: sprawdź czy Twój telefon nie ma przypadkiem fabrycznie naklejonej szybki ze szkła hartowanego. Śmierć telefonu przeżyłam pierwszy raz około pół roku temu, żeby po tygodniu stwierdzić, że o tu można taką szybkę zdjąć i wyświetlacz cały. Niestety tym razem byłam pewna, że mój telefon miał tylko jedną hartowaną szybkę dlatego cios poszedł w samo serce.

Po trzecie: dowiedz się kiedy kończy się Twój abonament, mój niestety trwa w najlepsze jeszcze przez 12 miesięcy, dlatego opcja wzięcia nowego telefonu odpadła na starcie, choć wiem, że ja i Sony Z5 już niedługo tak czy inaczej się spotkamy.

Po czwarte: znajdź, najlepiej przez znajomych, jakiś serwis wymieniający szybki i obudowę za pięć stówek, nie jest to przecież największy hajs świata.

Po piąte: obiecaj sobie, że jak się naprawi, to już od zawsze na zawsze na nowym telefonie będziesz chodzić z naklejonym hartowanym szkiełkiem z siedemnastocentymetrowym gumowym etui. Oczywiście jak dostaniesz nowy bądź zreperowany telefon w swoje łapska zapomnij na śmierć o tej danej sobie przysiędze.

A po szóste: skończ być taką łajzą, przestań głupawo gestykulować i na boga, nigdy więcej nie chodź schodami!

Previous Post
134. Warsaw potato/ Vegan potato- Warszawa
Next Post
136. Blue sky. Niebieska stylówa.
  • dlatego ja wbiegam po schodach!

    • Emilia von Boska

      Słuchaj, ja zbiegałam…

  • Ilo Bed

    Szybka zawsze. Ja ma etui z klapką i bliski mi człowiek myślał przez jakiś czas, że do tej klapki się mówi. 🙂

    • Emilia von Boska

      Od wczoraj mnie śmieszy ta historia z klapką.