15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

144. Meżczyzno don’t be such a pizdeczka.

1 Comment

Czasem siedzę przed komputerem, pisząc kolejny tekst i patrzę na moje chłopię, które ze zmarszczonym czołem przez brak okularów do komputera i lekką wadę wzroku, siedzi obok mnie i programuje. W tle leci jazzik, psy pochrapują. Kiedy tak patrzę na Kubę, na nasze sielankowe życie, które sobie wykreowaliśmy od kiedy jesteśmy razem, od pierwszych dni wspólnego mieszkania, to sobie myślę, że idealnie trafiłam. Zwłaszcza, że w opozycji do obrazu mojego związku mam też obraz związków niektórych moich koleżanek. Ojezu, nie wiem jak można być z takimi miernymi chłopami jak one. Już na podstawie ich opowieści wiem, że pewnych cech ich facetów nie zniosłabym za nic w świecie. Pomijając już fakt, że sama w swoim życiu spotkałam niejednego tłumoka. I nie mówię tu o sytuacjach, kiedy nie można z kimś być, bo kichnął i ma smark na nosie- w podstawówce zerwałam z „chłopakiem” z tego powodu. Nie mam tez na myśli żadnych ciężkich powodów przez które nie można tworzyć związku. Raczej zwykłe sytuacje spotykające nas na co dzień, zwykła proza życia, która robi z tych facetów pizdeczki.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność, pewnie każdy ma swoja granicę tolerancji, ale mam wrażenie, że u mnie ona jest jakoś mało elastyczna. Wystarczy kilka potknięć żebym skreśliła danego faceta z kręgu zainteresowań. Wystarczy np. nie przepuścić mnie w drzwiach, nie przysunąć krzesła w restauracji i powiedzieć „smacznego!” na początku kolacji i już, tyle mi wystarczy. Co jeszcze skutecznie mnie odstrasza? Wiele rzeczy, niektóre z nich mogą wydać się płytkie i mało ważne, ale jak dla mnie diabeł tkwi w szczegółach.

# zaniedbane paznokcie– dłonie to wizytówka, razi mnie widok obgryzionych paznokci, zaniedbanych, odstających skórek. To samo u stóp, jak widzę na plaży zaniedbane stopy, nieobcięte paznokcie, popękane pięty, od razu oddalam się w nieznanym kierunku.

# brudne buty– nigdy nie zrozumiem jak można mieć jedną parę butów, a poznałam takich facetów w swoim życiu. Nie dość, że jedną to jeszcze brudną. Litości. Nie twierdzę, że trzeba mieć od razu 120 par jak ja, ale buty zimowe, letnie, do sportu i eleganckie każdy facet powinien w swojej szafie mieć.

# męskie slipy– nie mam pojęcia co kieruje facetami, którzy je noszą. Nie raz zgwałcił mi w SPA oczy widok chłopa, w buro-szarych, targowych, męskich slipach. Workowate, tanie majty w kolorze kurzu, obudowane i wiszące wory na dupie i sakwa na klejnoty z przodu. Zakończę temat bo mi niedobrze.

# zaniedbane włosy czy broda. Dramatyczny widok włosów narastających na uszy, czy postrzępionej na końcu brody powoduje, że krwawią mi oczy. Jak widzę takiego faceta, to się zastanawiam czy uciekł ze śmietnika czy nagle stał się bezdomny. Dbajcie o siebie panowie!

# źle dobrane ciuchy– sportowe buty do garniturowych spodni, bojówki z targu, za duże koszule w kołnierzykiem wiszącym przy szyi, rybaczki, za ciasne koszulki na wystający brzuszek, białe dresy z białą czapką „nike”, sandały i skarpety, kamizelka z kieszeniami.

# facet zapraszający do restauracji i nie płacący za rachunek. Unikam facetów bez pieniędzy, sama dużo zarabiam i tego samego oczekuję od swojego faceta- zaradności w życiu, co posiadane stanowisko, rodzaj pracy jak i zarobków jasno obrazuje. Nie ma tu na myśli bananowców z pieniędzmi od rodziców, bo ich też unikam- z zasady nieudacznicy.

# facet mówiący „na zdrowie” kiedy kichnę. Nieznajomość savoir vivre’u mnie odstrasza. Nie mówisz nikomu „na zdrowie!” kiedy pierdzi czy ziewa, więc nie mów też kiedy kicha, to taka sama czynność fizjologiczna.

# negujący moje wybory żywieniowe. Nie zaglądaj mi w talerz, bo ja nie zaglądam w twój. A jeśli już chcesz to miej chociaż coś mądrego do powiedzenia, i niech to będzie poparte badaniami naukowymi, a nie informacjami od twojej cioci Basi.

# wystające włosy z nosa– przegrywasz na starcie. Jak można tego nie usuwać? Przecież widać to przy każdym porannym spojrzeniu w lustro.

# błędy językowe– doszłem, poszłem zeszłem, weszłem.

# ubytki w uzębieniu, albo brudne zęby, kamień, wystające końskie zęby, trzy zęby na krzyż. Dramat, nie mogę na to patrzeć.

# wciąganie glutów– kiedy myślisz, że tego nie słychać, to się mylisz. Zawsze słychać kiedy ktoś „niby wciąga powietrze nosem” wciągając gluty. Nie mogę o tym dłużej pisać, bo oddam lunch.

# dłubanie w nosie– facetom stojącym na światłach wydaje się, że nikt tego nie widzi. Nie mają pojęcia w jakim są błędzie.

# niewysportowane ciało– chude rączki, duży brzuszek, nóżki jak patyczki. Zdecydowanie mnie to nie jara. Facet, który nie postawił stopy na siłowni bądź nie uprawia jakiegokolwiek sportu nigdy nie mógłby być moim partnerem. Gardzę obwisłym ciałkiem.

# jeden zapuszczony paznokieć u dłoni– rzygam, rzygam kiedy to widzę. Mężczyzno, jeśli chcesz mieć kiedykolwiek kobietę- NIE RÓB TEGO! To jest obleśne jak świeżo narodzone dziecko.

# dywan na klacie– na klacie, przedramionach, a już najgorzej na plecach. Straszny syf. Mamy 21 wiek, depilacje woskiem, depilację laserową, jeśli jesteś zarośnięty jak goryl- skorzystaj z tego.

# przynależność do jakiejkolwiek subkultury– kiedy jesteś po trzydziestce i wciąż czujesz potrzebę przynależności do jakiejś grupy, bo tylko tak, mając kogoś za plecami jak owca, czujesz się komfortowo to marnie widzę twoją dojrzałość emocjonalną, a tym samym nie chcę mieć z tobą do czynienia.

Na starcie przegrywają również faceci, którzy nie lubią zwierząt. Nie mam zaufania do ludzi którzy nie czują empatii do braci mniejszych.

Oraz jeśli masz problemy z byciem gentleman’em, jesteś na bakier z kulturą osobistą, mylisz bynajmniej i przynajmniej, na pracę mówisz „robota”, żartujesz świńsko o seksie i blondynkach zanosząc się rubasznym śmiechem erotomana gawędziarza, podrywasz kelnerki w pracy i na widok sałatki stwierdzasz, że „nie jesteś koniem żebyś trawę żarł” mam dla ciebie jedną radę- nie przemawiaj do mnie.

Previous Post
143. Vegański krupnik.
Next Post
145. Umea- Lublin.
  • Aja pociagne ten temat:

    # męskie slipy- nie mam pojęcia co kieruje facetami, którzy je noszą. Nie raz zgwałcił mi w SPA oczy widok chłopa, w buro-szarych, targowych, męskich slipach. Workowate, tanie majty w kolorze kurzu, obudowane i wiszące wory na dupie i sakwa na klejnoty z przodu. Zakończę temat bo mi niedobrze.

    😀

    Oczywiście ominęłam zdanie o dzieciach.