15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

177. Dzisiejszy dzień sponsoruje litera A- dobre seriale.

0 Comment

Ee

About a boy– serial włączyłam w jakieś niedzielne, totalnie leniwe popołudnie, kiedy nie chciałam oglądać nic ambitnego. W zasadzie szukałam czegoś co mnie uśpi po pierwszych 10 minutach. Żle trafiłam bo musiałam od razu zrobić całe 2 sezony. Chyba nie zapowiada się niestety, żeby zrobiono kolejny. Fabuła średniawa i bez szału, ale rekompensuje to dużo zabawnych gagów i niezłe poczucie humoru reżysera. Jeśli chcesz obejrzeć jak pod wpływem małego chłopca miejscowy playboy i bawidamek dojrzewa i zamienia się w mężczyznę, ten serial jest zdecydowanie dla Ciebie. Ciepła historia z dużą dawką humoru i amerykańskim zakończeniem.

 

McBeal-Name-Plate

Ally McBeal– serial o niefrasobliwej pani adwokat przerobiłam już bardzo dawno, ale miesiąc temu odgrzewałam kotleta. Pamiętam jaka furorę zrobił w momencie wejścia na antenę, Ally oglądali wszyscy: sąsiadki, dresiarze z klatki, przyjaciółka, nawet moja pruderyjna matka. Dziś już w żaden sposób nie zaskakuje formą z całym mnóstwem pikantnych dowcipów, dosadnych stwierdzeń, okraszony mnóstwem erotycznych porównań, ale wciąż śmieszy. Obejrzeć Ally Mcbeal raz to obowiązek, a drugi to nie wstyd.

 

arrow-stephen-amell-34314986-1920-1200

Arrow– nie mam pojęcia dlaczego zaczęłam to oglądać. Serial jest płaski jak cycki Paris Hilton, z wydumanymi problemami i przerysowanymi postaciami, a i tak łykałam z Jakubem kolejne odcinki jak młody pelikan. Jak już bardzo Was przypili to w zasadzie z braku laku możecie obejrzeć tę pożal się boże produkcję o współczesnym Robin Hoodzie broniącym miasta przed złoczyńcami wraz z garstką przyjaciół w fikuśnych strojach i maskach superbohaterów. Pomimo tej całej przedstawionej przeze mnie otoczki Arrow dobrze się ogląda. Czasem problemy głównych bohaterów wydają się śmieszne a ich nowe maski  obciachowe, no ale co poradzić, nie ma serialu idealnego. No dobra jest… ale o nim opowiem nieco później.

 

archer-s-comic-con-message-pokes-fun-at-the-year-s-biggest-movies-504954

Archer– produkcja popieprzona zupełnie jak mój ex. Serial w formie filmu animowanego przedstawiający losy agenta specjalnego o wdzięcznie brzmiącym pseudonimie „Księżna”. Produkcja dla pasjonatów bardzo ostrego i ciętego jak rany Chrystusa żartu- jeśli rażą Cię drogi czytelniku żarty sprośne jak morda posłanki Beger i wyświechtane jak majtki przydrożnej prostytutki to daruj sobie i obejrzyj Plebanię. Choć szczerze wątpię, żeby ktoś taki czytał mojego bloga. Anyway, Archer dobry na całoweekendowe trollowanie pod kocem z tym właśnie serialem w tle. Polecam!

Jeśli uważacie, że przegapiłam jakiś zacny serial na literę A, który koniecznie muszę obejrzeć, t0 czekam na sugestie.

Previous Post
176. Goji, goji, więcej goji- i to na redukcji, a jakże.
Next Post
178. Fajny związek, czyli jaki?