15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

212. A nie lepiej z fasoli?

2 komentarze

Kto mnie zna ten wie, że kotlety potrafię uklepać ze wszystkiego. Łapię naprędce to co znajduje się w lodówce, przyprawiam, dodaję sklejacz, smażę bądź piekę i gotowe. Okazuje się jednak, że to wszystko nie jest takie oczywiste.

Karcia, dedykuję Ci ten wpis, żeby zrobienie kotletasów nie było dla Ciebie więcej zagadką.

W związku z tym, że ilości jak i składniki zmieniają się u mnie jak w kalejdoskopie, wrzucę Wam tu kochane misie ogólny wzór matematyczny na dodatki i przyprawy, a Wy to sobie do woli modyfikujcie.

SKŁADNIKI:

  • fasola czerwona, biała, jaś, cieciorka, ciecierzyca, groszek, kukurydza. Zazwyczaj klecę z tego. Kiedy mam czas gotuję grochy, kiedy nie mam czasu i oddech gości na karku kupuję w słoiku, ostatecznie biorę z puszki, z wiadomych względów. Ta część jest blendowana na papkę.
  • jeśli mam w lodówce jakieś warzywa, u których istnieje podejrzenie, że niebawem się zepsują, nie waham się ani chwili i dodaję do mieszanki. Marchewki, pietruszki, pomidory, dynia, batat, nie ma problemu, można dodać wszystko pamiętając o tym, żeby wcześniej zetrzeć to na tarce z grubymi. Grubymi jak tyłek nielubianej koleżanki. Właśnie takimi.
  • 2 poszatkowane na drobno i usmażone na złoto cebule. Dodaję je zawsze, w końcu jestem przaśną Polką. Cebula i kartofle to mój chleb powszedni.
  • teraz sklejacz- zawsze dodaję 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego zalanego wrzątkiem. Ale nie cała szklanka wrzątku, tylko woda jedynie nad powierzchnię siemienia. Mieszam, zostawiam na chwilę aż ostygnie i do mieszanki.
  • przyprawy- zawsze po czubatej łyżeczce wędzonej papryki, przyprawy do gyrosa, przyprawy chińskiej 5 smaków, przyprawy do kurczaka. Jak już całość wymieszam, spróbuję i nie jest wystarczająco doprawione finalnie dosmakowuję solą i pieprzem, czasem sosem sojowym.
  • wypełniacz- czasem jest tak, że powyższa mieszanka nie pozwala na łatwe formowanie kotletów, jest za sucha albo za wilgotna. Do wilgotnej dodaję płatki owsiane, bądź otręby, bułkę tartą, ewentualnie łyżkę bądź dwie mąki kukurydzianej. Do zbyt suchej po prostu wodę, a jak chce mi się bawić to płatki owsiane zalane wodą i odstawione na moment.
  • żeby nasze kotlety nie przywierały wściekle do patelni warto dorzucić im nieco tłuszczu, mała łyżeczka oleju kokosowego czy z pestek winogron załatwi sprawę.

Całość wrzuconą w dużą miskę miąchamy i miąchamy, a jak już wymiąchamy odpowiednią konsystencję to klecimy kotletasy. I w tym momencie drogi ich zrobienia są dwie, albo patelacha, albo piekarnik. Jak jestem grzeczna to wybieram piekarnik i piekę 20-25 minut w 180 stopniach, a jak niegrzeczna to smażę je sobie, uprzednio utytłane w bułce tartej na olejasie i wcinam. Banalne i proste. A teraz do dzieła.

I proszę mi się tu chwalić kotletasami po zrobieniu. Od razu mówię, że w przedbiegach wygrywają te, wyglądające jak z Chujowej Pani Domu. Wiecie, że potrafię docenić disaster, więc mnie nie zawiedźcie.

 

Previous Post
211. Manicure hybrydowy DIY.
Next Post
213. Peeling z kawy.
  • I ja robiłam! i lubię z burakami np, zajebiste są.
    nie dodawałam nigdy siemienia, ale spróbuję z nim,

    • Emilia von Boska

      Ja dodaję zamiast jajka, porządnie skleja. Czasem ciciora się tak chamsko sypie, jest taka za sucha, wtedy wjeżdża siemię i nie ma dyskusji 😀