15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

220. Pieczona dynia.

0 Comment

Chcecie przepis na coś pysznego, a zarazem mega prostego w wykonaniu?

Coś z przygotowaniem czego poradzi sobie nawet osoba, która zaparzając herbatę niechcący oblewa sobie twarz wrzątkiem?

Coś idealnego na kolację, ale również na kanapki, albo jako dodatek do obiadu?

Coś przy czym nie trzeba stać i pichcić godzinami, oraz coś co zawsze wychodzi nawet kuchennej fajtłapie?

Mam coś takiego! To przepis na pieczoną dynię!

Tak więc dynia w dłoń i działamy!14808687_10209777925318143_755602063_o

  1. Kupujemy dynię i targamy do domu. (ja najbardziej kocham hokkaido, ale nie pogardzę żadnym dyniochem, także bierzcie to co jest, w końcu trwa sezon na dynie i lepsze niż teraz już w tym roku nie będą.
  2. Porządnie myjemy dynię pod gorącą wodą (skórka z hokkaido jest do jedzenia, inne też piekę w skórce ale jej nie jem). Następnie kroimy na pół i wydrążamy środek. Bebechy dyni wyrzucam do kosza, nie bawię się w suszenie ziaren etc. A Wy róbcie co chcecie, jeśli macie cierpliwość możecie wybrać i wysuszyć ziarenka (wszystkie oprócz ziaren z hokkaido, te się znowu nie nadają).
  3. Kroimy dynię na równe kawałki.
  4. Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni.
  5. Układamy dynię w piekarniku na folii aluminiowej, opryskujemy olejem z pestek winogron każdy z kawałków i pieczemy do zarumienienia (jeśli kawałki się zarumienią, ale po nakłuciu widelcem jeszcze nie będą wystarczająco miękkie zmniejszcie temperaturę i pieczcie dodatkowe 15-20 minut.
  6. Ja zżarłam swoją dynię z wegańskim majonezem i chlebem razowym. A wczoraj jako dodatek do ryżu i tofu. A jutro, kto wie?! 😀

Dynia jest pyszniutka, polecam!

Previous Post
219. Jak po długich miesiącach nic nie robienia, wrócić do wysiłku fizycznego, i nie zwariować?
Next Post
221. Vegańska tarta Oreo.