15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

62. Spieszmy się kochać prawdziwych facetów, tak szybko odchodzą.

0 Comment

W dobie 21 wieku, internetu, fast dates, łatwego hajsu, szybkiego życia. W dobie kredytów, imprez do białego świtu, pudrowania nosków, litrów kolorowych drinków, obcisłych łososiowych koszulek opinających wątłe męskie torsy i podrywów na Tinderze. W dobie szybkiego dymania w klubowych toaletach, fast foodów, korpo life’u, meskich rurek, silikonowych neonowych opasek na rękę.W dobie w której na jednego faceta przypadają trzy kobiety, a często ten jeden facet to gej. W takich czasach przyszło nam, kobietom, żyć.

Kurwa!  Gdzie się podziali prawdziwi faceci, zabiegający o kobietę, zdobywający?! Nie bojacy się zrobić pierwszego kroku?

Która z Was drogie kobiety została zaproszona niedawno na randkę?

Ale nie w stylu: „Ty, e, mała, skoczmy gdzieś na kawę”. Kurwa typie, kawę to ja sobie piję w pracy.

Do której z Was podszedł chłop, normalnie porozmawiał i umówił się na randkę? Czy to się w ogóle jeszcze zdarza? Czy to w ogóle jest jeszcze grane, czy już mężczyźni spizdowacieli do reszty i nie odklejają ryja od Tindera?

Czy jeszcze posiadają umiejętność rozmawiania z kobietami? Flirtowania? Podrywu? Czy już totalnie zniewieścieli w tematach i nie ma szans na normalną kolację przy winie,na normalną konwersację, na poznawanie się, umawianie, spotykanie, badanie? Na oczekiwanie na telefon, na wiadomość, cała otoczkę, początkową podjarę, lekką niepewność.

Gdzie są faceci zabiegający o kobietę, kupujący kwiaty, zabierający do kina? Gdzie Ci potrafiący gotować, wymienić uszczelkę, potrafiący złożyć łóżko kiedy trzeba, naprawić cieknący kran?

Mi potrzebny facet, który w bicepsie ma więcej niż ja, z którym pójdę na siłownie, który wyciągnie mnie biegać, z którym poszarpie się na macie. Facet, z którym nie będę mogła wymienić się na t-shirty i rurki, bo nosimy podobny fason, i on też lubi róż. Facet, któremu poranna toaleta nie będzie zajmowała więcej czasu niż mi, pytający, czy krem nawilżający w szafce matuje skórę czy nie. Facet, który na widok bukietu kwiatów nie ucieszy się tak samo jak ja, wydając dźwięk kastrata z poznańskich słowików.

Ja chce samca, który ponosi mnie na rękach, a nie cherlawego wypierdka ćwiczącego jedynie fapowanie na youporn’ie zamiast podnoszenia żelastwa. Samca, który obroni przed światem, chociaż kurwa się nie boję, ale dobrze wiedzieć, że on jest blisko mnie. Samca który wspiera, motywuje do działania, którego interesuje co u mnie. Chłopa, do którego klaty przytulę się kiedy mam handrę i on będzię tę klatę kurwa miał, a nie depresję geograficzną na którą narzuca koszulkę w serek wycięty aż do pępką, ukazując trzy włoski. Skurwiela ciągnącego do sypialni za nogę, a nie chłopca bojącego się mnie pocałować, żeby nie popsuła mi się fryzura.

Powiem Wam gdzie takiego znaleźć – jeden jest u mnie w domu. Wypadam z rywalizacji, więc jest szansa, że coś upolujecie.

Previous Post
61. „Pokolenie Ikea”- Piotr C.
Next Post
63. Pięć rzeczy, które robią mi wieczór.