15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

108. Imprezowy podryw.

6 komentarzy

Imprezy, zabawa, picie, densy do białego rana, konieczne po imprezowe afterowanie (no co Ty, z nami nie pójdziesz? no co Ty, z nami się nie napijesz? no co Ty, idziesz już?) jarają mnie coraz mniej.

Jak myślę o powrocie do domu nad ranem. O odsypianiu, o bólu głowy, o straconym czasie, który mogłam wykorzystać bardziej produktywnie. O strojeniu się przez pół wieczoru, całonocnym poprawianiu czerwonej szminki, kolejkach do toalet. O przeciskaniu się przez spoconych ludzi, a przede wszystkim o imprezowym podrywie. No właśnie, imprezowy podryw.

Umówmy się, kiedy idę na imprezę, to nie po to, żeby przekrzykiwać się z nowo poznanymi facetami przy głośniku. Idę słuchać muzyki, ewentualnie spotkać się z przyjaciółmi. Wypić razem drinka, posłuchać jak grają. Niestety często zdarza się tak, że wzmocniony alkoholem delikwent zbiera się na odwagę, podchodzi do mnie i zaczyna zagajać.

W tym momencie od razu przychodzi mi do głowy historia mojej siostry, do której na jednej z imprez, kiedy tańczyła na parkiecie podszedł podchmielony imprezowy zagajacz z tekstem: „Ale koleżanka ładnie tańczy, widać, że koleżanka na rytmikę uczęszczała.” . Wspomnienie tego jakże idiotycznego podrywu za każdym razem wywołuje chichot w mojej głowie.

Niestety nie jest to jakiś odosobniony przypadek wyjątkowo miernych zagajeń. Każda kolejna impreza to kolejna historia z serii: „mam cię mała jak chcę” do opowiadania na afterach. Cieszy mnie tylko to, że nie każdy facet ma odwagę podejść i gawędzić. Są w tej grupie również mistrzowie „obczajki z przyczajki” i późniejszego wyszukiwania i zagajania na portalach społecznościowych, ale to temat na odrębny wpis.

No cóż, jedno jest pewne, kiedy przez pół wieczoru łowisz mnie wzrokiem, bądź pokazujesz mnie koledze i rozmawiacie sobie na ucho na mój temat tak, żebym nie widziała, możesz być pewny, że to widzę i czuję. O ile kobiety mają tę umiejętność obrabiania dupy tuż za plecami delikwenta, o tyle zainteresowanie faceta widać jak na dłoni. Możesz więc być pewny, że jestem gotowa na to, że wreszcie po kolejnym drinku podejdziesz. Możesz również być pewny, że w 95% wiem co powiesz:

  1. „Jak się bawisz?”– najgłupszy tekst z jakim się spotykam. Tak, jestem kobietą, mam mały mózg, kiedy mnie kopniesz posypie się brokat, lubię lalki i róż, i bez silnego męskiego ramienia nie jestem w stanie podjąć decyzji czy impreza na której jestem podoba mi się czy nie. W związku z tym stoję tak sobie przez pół nocy i czekam, czekam aż podejdziesz, uratujesz mnie i powiesz jak ja się tu rzeczywiście bawię. Bo fakt, że jestem w klubie i jeszcze z niego nie wyszłam wcale nie świadczy o tym, że dobrze.
  2. „Siemasz koleżanko” ta próba skrócenia dystansu między nami jest tak nieskuteczna, że od momentu w którym słowo „koleżanka” opuszcza twoje usta ja jestem już dwieście metrów dalej. Nie jestem twoją koleżanka i nigdy nią nie będę, bo tym czerstwym tekstem zaprzepaściłeś jakąkolwiek możliwość poznania się. Jestem pewna, że nic mądrzejszego niż to zdanie nie opuszcza twoich ust i nie jestem zainteresowana dalszym słuchaniem twojego monologu. Najczęściej odwracam się plecami, udaję, że cię nie słyszę, bądź odchodzę.
  3. „Jesteś śliczna”– serio? Jeśli wypowiadasz to zdanie to na pewno nie jesteś z mojej ligi. Piękne kobiety wiedzą, że są piękne. Mają świadomość swojego wyglądu. Co więcej potwierdza im to zainteresowanie mężczyzn, między innymi takich jak ty. A tekst „jesteś śliczna”  słyszą przynajmniej raz dziennie. Tekst czerstwy i oklepany jak żart Strassburgera. Odkrywasz Amerykę, odkrywasz koło, odkrywasz ogień. Zupełnie jakbyś podszedł do mnie w słoneczny dzień i oznajmił, że dziś jest dużo słońca, bądź poinformował mnie, że popielata bluzka, którą założyłam jest popielata. Serio, daruj sobie.
  4. „Mam wrażenie, że skądś się znamy” masz zupełną rację, to tylko wrażenie. Tekst oklepany i przewidywalny. Jeśli myślisz, że po nim zaangażuje się w rozmowę i wraz z Tobą będę wymyślać miejsca w których rzekomo mogliśmy się spotkać, kiedy na pewno nie było takiej szansy- to się mylisz. Mało tego, jeśli trafisz na mój gorszy dzień na pewno będę złośliwa i ironiczna, bo ten tekst obok tekstu z „koleżanką” działa mi na nerwy, a wypowiadający staje się w moich oczach pierdołowatym nudziarzem.
  5. „Kupić Ci coś do picia?” kilka razy załatwiłam to w stylu Diane z Trainspottingu, mina imprezowego podrywacza stawiającego alkohol jak po spłuczce w toalecie. Polecam.

Previous Post
107. Jak zrobić vegańskie śniadanie.
Next Post
109. Pod Norenami- mała podróż po Azji- Kraków
  • Marika

    E tam! Podrywu na żołędzia nic nie przebije 🙂

    • Emilia von Boska

      Dawaj 😀

      • Marika

        tzw. podryw na żołędzia, rzucasz dziewczynie żołędzia pod nogi , potem podchodzisz i pytasz, przepraszam czy to twój żołądź?
        Sukces gwarantowany 🙂

  • Kasia Sobala

    no ale jak inaczej mają zagadywać, skoro jesteś śliczna? 😀

  • heh mnie już nikt nie podrywa.