15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

53. Nie rób tego jeśli szukasz pracy- part 2

0 Comment

O dobrze napisanym CV było już TUTAJ, kolejnym etapem jest rozmowa kwalifikacyjną, gdzie również można strzelić kilka niezłych gaf, wyjść na debila i pokazać swój potencjał oraz prawdziwe oblicze, które sprawią, że nigdy nie dostaniecie pracy, o którą się ubiegacie.

Po pierwsze: posiadaj wiedzę o jakie stanowisko się ubiegasz. Od razu uwalam debili, którzy nie mają pojęcia o jaką posadę się starają. Bitch please, bez przesady.

Po drugie: nie przychodź za wcześnie, ani się nie spóźnij. Wiedz, że każdy rekrutujący ma konkretnie wyznaczone godziny na spotkanie z Tobą. Nic bardziej nie wkurwia niż uczucie, że ktoś czeka aż go przyjmiesz, bo przyszedł pół godziny za wcześnie, a w tym czasie trwa rozmowa z innym ubiegającym się o pracę. Nic mnie bardziej nie wkurwia, niż oddech kolejnego kandydata na plecach, który nie potrafi być punktualny. Na rozmowę przychodź nie wcześniej niż 10 minut przed umówionym spotkaniem. Najlepsi są Ci, którzy przychodzą kilka godzin za wcześnie: a to autobus tak dojechał, a to to, a to tamto. Kurwa, kogo to obchodzi? Każdy ma pracę do wykonania i przeznaczony na to czas, więc szanuj go. Max 10 minut wcześniej. Nie za wcześnie, ale też nie za późno.

Kiedy wiesz, że się spóźnisz – dzwoń.

Kiedy wiesz, że nie przyjdziesz – dzwoń.

Kiedy dostałeś biegunki, nie zejdziesz z sedesu, nie pojawisz się – dzwoń.

Kiedy potrącił Cię samochód – dzwoń.

Po trzecie: wyglądaj jakoś. Ja pierdole, kolejny raz, szanuj rozmówcę.

  • buty do biegania do spodni garniturowych – nie
  • sportowe ciuchy – kurwa nie
  • porozciągany, sprany t-shirt – nie
  • krótkie spodenki – nie
  • mini spódnica, zakryjcipka – nie
  • bluzka z dekoltem aż po pępek, prześwitujące materiały – nie
  • sukienka sylwestrowa, cekiny, sztuczne cyrkonie – nie
  • pomięte ciuchy wyglądające jak psu z dupy wyjęte – nie
  • sandały – nie, nie, nie!

Ostatnio na rozmowę do mojej przyjaciółki wbiegł spóźniony Pan w stroju do joggingu. Sportowe buty, legginsy, oczojebna koszulka. Wyprosiła go. Niech Pan biegnie do Go Sportu, najwyraźniej praca tam na kasie to jego target. No i chujowo biega, bo i tak się spóźnił.

Jeśli  nie naściemniałeś w CV, nie przekombinowałeś, nie wyrzucili Cię z ostatniej pracy, moja dobra rada – wyluzuj. Ale nie luzuj za bardzo – nie chodzi o to, żebyś rozlał się na krześle i głosem don Vito Corleone perorował o swoich sukcesach zawodowych. Chodzi o to, żebyś nie podawał wilgotnej rączki a’la martwy śledź, jąkając swoje imię i nazwisko wraz z przełknięciem śliny. Bądź pewny siebie, pewny tego co mówisz, powtórz sobie klika razy zawartość CV i ścieżkę zawodową, a wszystko będzie dobrze. Słuchaj i odpowiadaj na pytania, najlepiej spójnie. Część pytań jest tak skonstruowana, że podczas rozmowy sprawdzają czy przypadkiem nie pieprzysz bzdur, więc odpowiadaj zgodnie z prawdą, bo możesz zostać zapędzony w kozi róg i będzie wstyd.

A poza tym, nie flirtuj, nie zagaduj głupkowato rekrutującego, nie graj amanta, nie podciągaj spódnicy po cycki, nie wywalaj cycków na stół. Kiedyś jeden Pan na rozmowie kwalifikacyjnej podczas kiedy opowiadałam mu o profilu firmy patrząc mi głęboko w oczy zdjął krawat, rozpiął dwa guziki koszuli i przerywając mi rzekł:

„Ależ ma Pani teatralną twarz.”

„A Pan teraz stąd wyjdzie, tylko proszę to porządnie odegrać, żebym na zawsze zapamiętała.”

Typ wyglądał jak skrzyżowanie nomada z wielbłądem, gdyby nie to, od razu rzuciłabym się nago na biurko.

No i taki właśnie jest smutny żywot rekrutera.

Previous Post
52. Inspiracje.
Next Post
54. Inspiracje II.