15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

32. Dlaczego kiedyś uszczęśliwisz trzy koty II.

2 komentarze

Jesteś wielkim, tłustym wielorybem. Gabarytami przypominasz namiot cyrkowy, a strukturą ciała, ludzika Micheline. I nie, nie, Ty nie jesteś atrakcyjnie puszysta, nie jesteś otyła przez chorobę, Ty jesteś po prostu obleśnie tłusta od wpieprzania. Po co jeść, kiedy można wpieprzać. Nie jesteś świadomą swojego ciała kobietą, z krągłościami, jesteś tłuściochem bo obżerasz się nocą, nie ćwiczysz, nie akceptujesz siebie w swoim ciele, a i tak nic z tym nie robisz.
„Co za różnica, 86kg, czy 90kg”- myślisz, pochłaniając nocą kolejnego hot doga, z Orlenu, z podwójnym majonezem.
Już w podstawówce złamałaś kozła na wuefie, i uszkodziłaś małą Anię, kiedy usiadłaś na krześle, nie patrząc czy ktoś na nim jest, bo zasłaniały ci otłuszczone łopatki. Kiedy wuefista chciał cie przekonać do biegu na 60 metrów, musiał przyczepiać drożdżówkę do koszulki, na plecach najszybszego dziecka w klasie.
Pani ze sklepiku szkolnego w popłochu chowała się za ladą, i wystawiała karteczkę z napisem NIECZYNNE, kiedy przechodziłaś obok. Kontrolowała oddech, i zagryzała pięść, żeby nie wydać z siebie dźwięku, który sprawiłby, ze znowu wykupiłabyś wszystkie pączki.
Kiedy już odpowiednio utyłaś, rodzice postanowili zrobić pawlacz pomiędzy fałdami na nerkach, a sama odkryłaś, że pomiędzy cyckami możesz spokojnie schować półtora litrową butelkę diet coke.
Na bal przebierańców zawsze przebierali cie za biedronkę, albo kule śniegową.
Z Malwiną i Kryśką w 6 klasie, założyłyście „Klub Dużych”, zabierając chudszym, i słabszym dzieciom kanapki pod szatnią, grożąc wpierdolem.
W liceum rodzice kupili ci psa, myśląc, że pupil zmobilizuje cie do codziennych dłuższych spacerów. Zdjęcie kiedy siedzisz obok niego, ważąc już 300 kg było ostatnim, na którym go widziano. Nie potrafiłaś jednak nikomu wytłumaczyć, co robią te zadrapania, pomiędzy fałdami na plecach.
Babcia Marzenka nauczyła się szyć ci ubrania, z płacht na samoloty w hangarach, chłopcy do dziś zastanawiają się, dlaczego twoja sukienka na balu maturalnym była w moro. Nigdy też nie musiała przekonywać cie, żebyś zjadła i kotlet, i ziemniaczki, nakładając obiad do koryta.
Codziennie na facebooku ogłaszasz początek nowej diety, wrzucasz zdjęcia sałat polanych konkretnie majonezem, wyjaśniające wszystkim, że przecież jesz sałatki, albo oznajmiasz światu zakup akcesoriów do ćwiczeń, wstawiając focie; żeby po kilku godzinach wrzucić zdjęcie pięciu schabowych, które opieprzasz bez zająknięcia na noc, z dopiskiem „Nigdy nie schudnę, najpyszniejsze schabowe mamy! Jak żyć?!”
Na forach internetowych opisujesz jak bardzo wstydzisz  się ćwiczyć. Bo „ktoś może podejść, i coś tłumaczyć, i w ogóle” oraz „Ci faceci patrzą jak biegam na bieżni”. Nikt nie widział słonia na bieżni, to patrzą.
Pomiędzy kolejnymi dietami przeżywasz momenty pseudo akceptacji, wrzucasz swoje fotki w rozciągniętych płachtach, z tłustymi włosami, dopisując śmieszne dla ciebie żarciki, o jedzeniu, i grubasach. W czasie „odchudzania” od razu je usuwasz.
Twój wall na facebooku to historie pełne wyimaginowanych facetów, którzy do ciebie zagajają i cie podrywają, zdjęć dresu, skakanki, a na każdym  profilowym odchudzone zdjęcie twojej twarzy.
Twoje motto życiowe brzmi: „jak tu schudnąć, wciąż wpierdalając”
Nie masz charakteru i nigdy mieć nie będziesz.

Previous Post
31. Kurwy domowe.
Next Post
33. Jak polubić PKP.