15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

38. Ja też kiedyś byłam tłustym świniakiem.

1 Comment

Można to wypierać.

Można udawać, że tego nie było.

Można się oszukiwać.

Ale nie trzeba, musicie zaakceptować fakt, że ja też jestem człowiekiem, choć ciężko w to uwierzyć.

I jak każdy człowiek miałam wady, kiedyś, dawno temu, kiedy jeszcze nie byłam tak świetna jak teraz, a co poniektórzy z Was kręcili ósemki na nocniku, i żarli swoje gluty, bo to bardzo dawne czasy były. Wtedy też, był w moim życiu czas, w którym byłam wielkim, spasionym, osiemdziesięciokilogramowym świniakiem.

Wtedy, w przeciwieństwie do Was grubasy, też mogłam mieć każdego faceta, tak jak teraz.

No może nie każdego, mam na myśli tylko tych ładnych, drwali z tatuażami i klasą.

Anyway, będąc wielkim wielorybem niewiele wiedziałam o zdrowym odżywianiu, zbilansowanej diecie, oraz o tym, w jaki sposób mądrze schudnąć. Ale dziś już wiem, więc mogę się podzielić wiedzą, i podpowiedzieć w jaki sposób, stosując kilka prostych trików spowodować zrzucenie ponadprogramowych kilogramów (nie czterdziestu, mam na myśli trzy, cztery kilogramy).

1. Podziel wszystko co zamierzasz zjeść w ciągu dnia na pięć, sześć posiłków. A później ustaw sobie w telefonie przypomnienie, o jedzeniu, co dwie i pół godziny. I tego kurwa się trzymaj jak chcesz zmniejszyć tą wielką dupę, do cholery. Nie ma, że boli. I nie ma, że wjebiesz w siebie wszystko podczas obiadu. Pięć, sześć posiłków grubasie. Dzięki temu nie doprowadzisz do uczucia głodu ani przez chwile, i będziesz jeść coraz mniejsze porcje. A dodatkowo przyzwyczaisz organizm, że o określonych porach wrzucasz w siebie paszę, co spowoduje, ze o tej porze produkcja soków trawiennych zwiększy się, przez co mniej Ci się odłoży na dupie, udach i brzuchu. Proste. By the way, pierwszy posiłek jemy od razu po wstaniu, i na tę godzinę nastawiamy pierwsze przypomnienie.

2. Od razu po wstaniu z łóżka strzel szklankę wody, z sokiem z cytryny. Nawodnisz organizm, i nie wpieprzysz w siebie tyle na śniadanie. Ja zarzucam szklankę wody kokosowej, ale nikogo normalnego nie stać na to, żeby pić ją codziennie. I niech to nie będzie sama woda, tylko wodą z odrobiną węglowodanów (np. sok z cytryny) nawadnia.

3. Skończ dodawać cukier do kawy i herbaty. „To tylko dwie łyżeczki”- skomlesz. Te dwie łyżeczki mają tyle kalorii co jabłko, więc skończ skomleć, i sypać to białe gówno do wszystkiego. A jesli masz ochote zapytać o brązowy, to ja mam ochote kopnąć cię w twarz. Aha, mleczko i śmietanka do kawy też mają kalorie. Pierwsze gorzkie kawy i herbaty będą powodować, że będziecie łkać w toalecie w pozycji embrionalnej, przeklinając świat, ale kiedy waga pójdzie w dół od razu Ci się poprawi.

4. Niech jednym z pięciu posiłków będzie jabłko, bądź pomarańcza. Mają około 50 kalorii i dobrze zapychają.

5. Suplementuj witaminy. Codziennie. Są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, w tym również wspomagania metabolizmu.

6. Ogranicz spożycie pieczywa do minimum. Pozwól sobie na jedną pełnoziarnistą bułkę dziennie, i nie więcej. Nie więcej, rozumiesz ?! Jedna pełnoziarnista bułka lub dwie kromki ciemnego pieczywa. Nie kurwa puchatego chleba, w ciemnym kolorze, tylko drogiego, ciemnego, pełnoziarnistego chleba, lub pumpernikla. Comprende?!

7. Żadnych, ale to żadnych słodyczy, batonów,cukierków, chujów, i innych gówien. Kiedy już koniecznie musisz zjeść coś słodkiego, to max, raz w tygodniu, i niech to będzie albo baton proteinowy, albo gorzka czekolada (4 kostki to absolutne maksimum).

Kiedy byłam tłuściochem nie miałam pojęcia w jaki sposób pożywienie dzieli się na białka, węglowodany i tłuszcze. I Ty też pewnie nie wiesz, więc nie będę Cię zanudzać procentami,i podziałami, bo i tak nic z tego nie ogarniesz. A jak już zechcesz ogarniać, i czegoś się nauczysz to bez trudu odpowiednio zbilansujesz sobie diete. Zresztą od czego są dietetycy.

Pamiętaj też, że nie ma żadnej diety cud. Musisz zmienić swoje nawyki żywieniowe i te punkty na górze właśnie temu służą, żeby rozpocząć ten proces małymi kroczkami. Nawyków żywieniowych nie zmienia się na trzy dni, zmienia się je na stałe. Żeby coś weszło w nawyk, musisz to powtórzyc min. 22 razy, tak jest skonstruowany nasz mózg, jeśli się go ma, więc kalendarz z markerem na ścianę, troche silnej woli, i przestaniesz być otłuszczoną pizdeczką bez charakteru.

Powodzenia !

Previous Post
37. Wyprute koty II.
Next Post
39. Wyprute koty III.
  • „Skończ dodawać cukier do kawy i herbaty. „To tylko dwie łyżeczki”- skomlesz. Te dwie łyżeczki mają tyle kalorii co jabłko, więc skończ skomleć, i sypać to białe gówno do wszystkiego. A jesli masz ochote zapytać o brązowy, to ja mam ochote kopnąć cię w twarz.”

    Jestem to ja.
    Zmotywowanam.