15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://zmierzchnica.com 300

60. Pasta z suszonych pomidorów.

2 komentarze

Kolejna pasta na kanapki a’la leniwa kurwa domowa, która wstała bladym świtem.

Całe szczęście śniadanie nie musi stać codziennie rano na stole. Nie mam obowiązków i nie muszę zapieprzać przy garach, ale sama dobrze wiem, że to najważniejszy posiłek dnia, więc zarzucić coś na ruszt po całej nocy głodowania trzeba.

Tym razem w lodówce były suszone pomidory,a pastę wyczarować z nich można szybko, niczym orgazm u młodego onanisty. Będą potrzebne:

  • słoik suszonych pomidorów
  • kilka oliwek (8-10 sztuk)
  • duża łyżka stołowa marynowanych kaparów (opcjonalnie, bez nich świat się nie zawali)
  • 3 duże stołowe łyżki łuskanych ziaren słonecznika

I klasyczka klasyczki w moim wydaniu, czyli wrzucamy całość do blendera (wszystko oczywiście odsączone z zalewy-  jeśli ktoś miał wątpliwości niech natychmiast przestanie czytać mojego bloga) i mielimy na pastę. Jeśli całość jest zbyt gęsta dolewamy łyżkę stołową oliwy i mielimy aż do uzyskania pożądanej konsystencji.

Osobiście pastę uwielbiam i mogę wpieprzać samą.

Mój ex zwykł mawiać, że suszone pomidory dodane nawet do gówna zrobią z niego niezłe danie.

Za to mój ojciec po spróbowaniu pasty rzekł, że gorsze gówna się jadło.

I tą fekalną fiksacją zakończę- zróbcie pastę w domu i sami sprawdźcie jak smakuje.

Enjoy!

Previous Post
59. Tołpa- what a shit !
Next Post
61. „Pokolenie Ikea”- Piotr C.